Po Cheap Trick, który pokazał nam, jak nieostre potrafią być granice między hard rockiem a heavy metalem, wracamy do muzyki, przy której raczej nikt nie będzie miał wątpliwości, z jakim gatunkiem mamy do czynienia.
Miejsce 494 w rankingu Martina Popoffa zajmuje Raven i album „Wiped Out” z 1982 roku.
I tutaj nie ma czasu na rozgrzewkę. Od początku dostajemy muzykę szybką, hałaśliwą, chwilami wręcz chaotyczną. Jakby trzech muzyków postanowiło sprawdzić, ile dźwięków da się zmieścić w jednej minucie, zanim wzmacniacze odmówią współpracy.
Heavy metal na granicy kontrolowanej katastrofy
Raven to jeden z przedstawicieli New Wave of British Heavy Metal, ale na tle wielu zespołów tego nurtu wyróżniał się szczególną energią.
Zespół tworzyli bracia John i Mark Gallagher oraz perkusista Rob „Wacko” Hunter. Wystarczała im gitara, bas i perkusja, żeby narobić hałasu godnego znacznie większego składu.
Martin Popoff porównuje muzykę z „Wiped Out” do ruchu ulicznego w Mexico City. Trudno o bardziej obrazowe określenie. Wszystko pędzi, zmienia kierunki, ociera się o siebie, a mimo to jakoś dociera do celu.
To muzyka, w której słychać jeszcze klasyczny brytyjski hard rock, ale już wyraźnie zapowiadająca speed metal i późniejszy thrash.
John Gallagher – wokal, do którego trzeba się przyzwyczaić
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów albumu jest głos Johna Gallaghera.
Nie jest to śpiew w stylu Bruce’a Dickinsona czy Ronniego Jamesa Dio. Gallagher potrafi piszczeć, wrzeszczeć i atakować wysokimi dźwiękami, które nie każdemu przypadną do gustu.
Ale właśnie ten wokal doskonale pasuje do muzyki Raven. Jest w nim coś nieokrzesanego, trochę szalonego i całkowicie pozbawionego kalkulacji.
Popoff zauważa, że do głosu Gallaghera trzeba się przyzwyczaić, ale trudno odmówić mu pewności siebie.
Perkusja, która nie zna umiaru
Osobny rozdział należy się Robowi Hunterowi.
Perkusista, znany jako Wacko, nie sprawia wrażenia człowieka, któremu ktoś powiedział, że czasami warto zagrać ciszej.
Popoff jest dość krytyczny wobec produkcji albumu. Zwraca uwagę, że perkusja potrafi zdominować brzmienie, a całość bywa zwyczajnie męcząca dla uszu.
I coś w tym jest. „Wiped Out” nie jest płytą, którą można polecić jako przykład perfekcyjnej realizacji studyjnej.
Tylko czy w 1982 roku właśnie o perfekcję chodziło?
Album nagrany w kilka dni
W książce Popoff przytacza wypowiedź Johna Gallaghera, który wspomina, że materiał powstał bardzo szybko, a nagranie całości zajęło prawdopodobnie zaledwie sześć lub siedem dni.
Muzycy dysponowali świeżymi kompozycjami, których nie wykorzystali na debiucie „Rock Until You Drop”, i chcieli nagrać coś naprawdę szalonego.
To słychać.
Nie ma tutaj nadmiernego wygładzania, poprawiania każdego dźwięku czy podporządkowywania muzyki oczekiwaniom radiowych stacji.
Jest za to ogromna energia i wrażenie, że zespół gra na granicy własnych możliwości.
Dlaczego warto wrócić do „Wiped Out”?
W Raven interesuje mnie przede wszystkim moment historyczny.
Jesteśmy w 1982 roku. Heavy metal przyspiesza. Coraz większego znaczenia nabiera agresja, tempo i surowość brzmienia. Za chwilę pojawią się albumy, które na dobre zdefiniują thrash metal.
A Raven już wtedy gra tak, jakby ktoś nacisnął przycisk przyspieszenia.
„Wiped Out” nie jest płytą elegancką. Nie jest też szczególnie łatwa w odbiorze. Ale ma coś, czego nie da się uzyskać samą techniką studyjną – autentyczną, młodzieńczą bezczelność.
To jeden z tych albumów, które pomagają zrozumieć, skąd wzięła się późniejsza fascynacja metalem granym coraz szybciej i coraz głośniej.
I chyba właśnie dla takich odkryć warto przeglądać ranking Popoffa od końca.
Nasz licznik
Miejsce: 494/500
Wykonawca: Raven
Album: „Wiped Out”
Rok: 1982
Wytwórnia: Neat Records
Punkty w rankingu: 122
Przesłuchanych pozycji: 7
Do końca: 493
ZAGADKA – CO ZNAJDUJE SIĘ NA MIEJSCU 493?
Ostatnio pojawiły się uwagi, że moje zagadki są zbyt łatwe. W takim razie tym razem nie będzie prostego wskazania kraju pochodzenia, roku wydania i pierwszych liter nazwy.
Spróbujcie rozszyfrować następujące tropy:
Wskazówka 1 – Zmiana instrumentarium
W porównaniu z dzisiejszym bohaterem rankingu następna płyta przeniesie nas do zupełnie innego świata. Sama gitara, bas i perkusja już nie wystarczą. Ważną rolę odegra instrument, który równie dobrze mógłby znaleźć się w sali koncertowej muzyki klasycznej.
Wskazówka 2 – Głos, który zmienia reguły
Wokal nie będzie przypominał ani Johna Gallaghera, ani klasycznych metalowych frontmanów. Bliżej mu do zupełnie innej tradycji muzycznej.
Wskazówka 3 – Literatura i fantastyka
Twórcy kolejnego albumu chętnie sięgają po wyobraźnię, baśnie i światy, w których rzeczywistość przestaje podlegać zwyczajnym zasadom.
Co to za zespół i jaki album?
Pierwsza osoba, która poda prawidłową odpowiedź, otrzyma 20% rabatu na dowolny album metalowy z półki Klubu Starej Płyty.
Powodzenia! Tym razem trzeba trochę pogłówkować. 🤘
#KlubStarejPłyty #MartinPopoff #Raven #WipedOut #NWOBHM #HeavyMetal #Vinyl #500MetalowychAlbumów














