Opublikowano

500 metalowych płyt – miejsce 498. Holocaust „The Nightcomers”. Szkoccy nastolatkowie, którzy nie wiedzieli, że tworzą historię

Jedziemy dalej z moim wyzwaniem: 500 albumów z książki Martina Popoffa „The Top 500 Heavy Metal Albums of All Time” – od miejsca 500 aż do numeru 1.

Za nami Y&T „Black Tiger” i Savage „Loose ’n Lethal”. Przy Savage pojawił się pierwszy wyraźny trop prowadzący do Metalliki. I okazuje się, że przy pozycji 498… Metallica znowu pojawia się w tej historii.

Tym razem jedziemy do Szkocji.

#498 – Holocaust „The Nightcomers”

Holocaust – „The Nightcomers”, 1981 rok.

Już sama nazwa zespołu jest taka, że współczesny specjalista od marketingu prawdopodobnie poprosiłby muzyków o ponowne przemyślenie strategii marki.

Ale zostawmy nazwę. Ważniejsza jest muzyka.

I historia kilku bardzo młodych chłopaków, którzy – jak wynika ze wspomnień przytoczonych przez Popoffa – nie do końca zdawali sobie sprawę, że uczestniczą właśnie w narodzinach nowego metalu.

Mieli po 16–17 lat

To chyba najbardziej uderzyło mnie w historii tej płyty.

John Mortimer wspomina, że kiedy nagrywali swój pierwszy singiel, mieli około 16 lat. Gdy powstawał „The Nightcomers”, mieli mniej więcej 17 lat.

Siedemnaście.

W tym wieku człowiek zwykle próbuje dopiero zorientować się, co właściwie chce robić w życiu. Oni nagrywali album, który ponad dwadzieścia lat później trafił do zestawienia Popoffa.

Mortimer wspomina ten czas jako okres zwyczajnej młodzieńczej ekscytacji: chcieli dobrze się bawić, robić dużo hałasu i grać dobre piosenki.

Prosto i bez wielkiej filozofii.

I chyba właśnie dlatego ta muzyka nadal ma swój urok.

Bez planu podboju świata

Holocaust powstał w Edynburgu. W tamtym czasie szkocka scena metalowa była niewielka. Z relacji Mortimera wynika wręcz, że poza Holocaust niewiele było tam zespołów grających taką muzykę.

Nie było wielkiej sceny, menedżerów układających pięcioletnią strategię ani mediów zainteresowanych każdym nowym zespołem.

Było za to coś znacznie ważniejszego:

kilku młodych ludzi, instrumenty i ogromna chęć grania.

Popoff zwraca uwagę na jeszcze jeden ciekawy element. Zespół potrafił łączyć ciężkie granie z chwytliwością i niemal popową konstrukcją niektórych melodii.

I rzeczywiście – „The Nightcomers” nie jest ekstremalnym metalem. To wciąż muzyka bardzo mocno stojąca jedną nogą w hard rocku.

Ale druga noga znajduje się już zdecydowanie gdzie indziej.

Słychać, że coś się właśnie zaczyna

To chyba najciekawsze w słuchaniu tej płyty ponad 40 lat później.

Dzisiaj znamy już dalszy ciąg historii.

Wiemy, czym stał się NWOBHM. Wiemy, co chwilę później zrobiły Iron Maiden, Saxon czy Diamond Head. Wiemy też, jak brytyjskie zespoły wpłynęły na młodych muzyków w USA.

Ale Holocaust tego nie wiedział.

Mortimer wspomina, że dopiero kiedy pojawił się „The Nightcomers”, zaczęli orientować się, że w Wielkiej Brytanii dzieje się coś większego. Zaczęły pojawiać się kolejne zespoły, a muzycy poczuli, że należą do pewnego ruchu.

I tutaj robi się naprawdę ciekawie.

I znowu pojawia się Metallica…

John Mortimer wspomina w książce Popoffa, że pamięta pierwszą trasę Def Leppard jako supportu AC/DC. Holocaust był wtedy młodym zespołem funkcjonującym w tej samej rodzącej się kulturze.

A kilka lat później muzyką Holocaust zainteresowała się Metallica.

Metallica nagrała cover utworu „The Small Hours”, który znalazł się na EP „The $5.98 E.P. – Garage Days Re-Revisited”.

Co ciekawe, „The Small Hours” nie pochodzi z „The Nightcomers” – znalazł się wcześniej na koncertowej EP „Live from the Raw Loud 'n’ Live Tour”. Ale pokazuje, dokąd sięgał wpływ tego małego szkockiego zespołu.

I to jest już drugi raz z rzędu.

#499 Savage – inspiracja dla młodej Metalliki.

#498 Holocaust – zespół, którego utwór Metallica później nagrała.

Zaczynam podejrzewać, że gdy dojdę do miejsca 1, przy okazji będę miał całkiem niezłą mapę muzycznego DNA Metalliki.

A jak brzmi „The Nightcomers” dzisiaj?

Surowo.

I bardzo dobrze.

Nie ma tutaj perfekcyjnej produkcji. Nie ma komputerowej precyzji. Nie ma też poczucia, że każdy dźwięk został przeanalizowany przez sztab producentów.

Jest za to młodzieńcza energia.

Trochę hard rocka. Trochę tego, co za chwilę zaczniemy już jednoznacznie nazywać heavy metalem. Chwytliwe refreny, proste konstrukcje, gitary i przede wszystkim entuzjazm.

Słuchając tego albumu, warto pamiętać:

oni mieli około 17 lat.

To zmienia perspektywę.

I właśnie dlatego robię ten ranking

Gdybym postanowił przesłuchać 50 największych albumów metalowych, prawdopodobnie większość z nich już bym znał.

Przy 500 płytach zaczyna się prawdziwa archeologia.

Savage.

Holocaust.

Zespoły, które nie zostały światowymi gwiazdami, ale których muzyki słuchali ludzie, którzy później tymi gwiazdami zostali.

I właśnie takie odkrycia interesują mnie tutaj najbardziej.

Stan wyzwania:

🎧 Przesłuchane: 3/500
🔥 #498 Holocaust – „The Nightcomers”
📅 1981
🏴 Szkocja
🤘 NWOBHM
👦 Wiek muzyków: około 17 lat
🔗 Ślad w historii: m.in. Metallica
Do końca: 497 płyt

A teraz oczywiście…

KONKURS – co znajduje się na miejscu 497?

Tym razem opuszczamy Wielką Brytanię.

Lecimy za Atlantyk. I skoro mówię „lecimy”, to nie jest to słowo przypadkowe. ✈️

Jak zawsze: pierwsza osoba, która poda nazwę zespołu i tytuł albumu, otrzymuje 20% rabatu na dowolnie wybrany metalowy album z półki Klubu Starej Płyty.

Podpowiedzi:

👉 1. Cofamy się jeszcze bardziej.
„The Nightcomers” było z 1981 roku. Następna płyta pochodzi z 1979. Metal dopiero nabiera rozpędu.

👉 2. Wracamy do USA. 🇺🇸
Konkretnie – Nowy Jork.

👉 3. Nazwa zespołu oznacza coś, czego organizator koncertu zdecydowanie nie chce zobaczyć pod sceną.
Dużo ludzi, dużo emocji, policja… i koncert może skończyć się wcześniej niż bis. 😎

👉 4. Tytuł płyty zabiera nas bardzo daleko od Nowego Jorku.
Do Japonii. 🇯🇵

👉 5. Kto latał do Tokio, może znać tę nazwę bez znajomości heavy metalu.
Przydaje się paszport. Jeszcze bardziej karta pokładowa. ✈️

👉 6. To nazwa miasta, ale dla milionów podróżnych kojarzy się przede wszystkim z jednym z lotnisk obsługujących Tokio.

I podpowiedź ostatniej szansy:

Zespół = coś pomiędzy demonstracją a totalnym chaosem.
Album = miejsce, w którym można wylądować, lecąc do Tokio.

Teraz już więcej powiedzieć nie mogę, bo musiałbym pokazać okładkę. 😂

Kto zgadnie #497?

Google tradycyjnie siedzi na ławce rezerwowych, a książkę Martina Popoffa proszę na chwilę odłożyć. 😉

🤘 Ciąg dalszy nastąpi. Jeszcze tylko 497 albumów!

#KlubStarejPłyty #500MetalowychAlbumów #Holocaust #TheNightcomers #NWOBHM #HeavyMetal #Metal #Vinyl #Winyl #MetalNaWinylu